relaxed body pure mind

Om Experience: Masaż Stóp

 

W refleksologii dotyk ten nie jest przypadkowy. Terapeuta, traktując naszą stopę jak mapę, uciska punkty spustowe, które odpowiadają za pracę konkretnych narządów. Tym sposobem właśnie pobudzamy ciało do procesu samoleczenia i próbujemy przywrócić równowagę w całym organizmie. Brzmi niewiarygodnie? Mnie zachęciły m.in. badania naukowe, w których skutek praktykowania refleksoterapii był podobny do efektu brania tabletek przeciwbólowych, z tym że działał długofalowo.

I tu zaczyna się moja historia. Historia cyklicznych migren, które bez litości sygnalizują nadejście cyklu miesiączkowego. A skoro medycyna tradycyjna w moim przypadku nie daje rady, postawiłam na niekonwencjonalne metody. Dałam swoim stopom przerwę od chodzenia po lekarzach i poddałam je próbie, zapewniając im regularny godzinny leczniczy masaż. Pisząc to, efektów jestem ciekawa tak samo, jak i Wy. 

 

7 luty. Pierwszy masaż stóp tej serii, drugi w życiu.

Mając już małe doświadczenie, wiedziałam, że nie piszę się na relaks, ale cel jest tego wart. Wiedziałam też, że odczuwany ból podczas terapii jest wskazówką od organizmu o wielkości problemów, zastoju energii w organizmie czy toksyn. Im większy on jest, tym większy mamy problem z danym narządem w ciele, dlatego mocno skupiłam się na tym, by móc po masażu wskazać miejsce bólu i sprawdzić co podpowiada bolesny ucisk. 

Masaż (jak każdy tutaj) rozpoczął się rytuałem obmycia stóp, co było miłym początkowym procesem. Następnie położyłam się pod kocem i czekałam na to, co się wydarzy. Na sam początek masażystka wykonała koliste ruchy moimi stopami, a następnie pougniatała je przez koc, kości trochę postrzelały, co pomogło im się rozluźnić i zgaduję, że miało na celu usprawnienie przepływu krwi. Był to taki rodzaj rozgrzewki przed główną częścią. 

 Masaż stóp jest masażem, jak wiadomo dolnych partii, ale zahacza także o okolice nóg, głównie łydek i od tego właśnie się zaczęło. Masażystka użyła do tego masażu odrobinę olejku i to sprawiło, że ucisk, mimo że był mocny, był przyjemny. Przechodząc od łydek w dół, rozpoczął się masaż, z pozoru niewinny, okolic pięt. Jak to bolało! Ale na tym etapie starałam się nie dać tego po sobie poznać. Po dokładnym pouciskaniu podeszwy stopy, gdzie ucisk był przyjemny, masażystka następnie płynnie przeszła do masażu palców, każdego z osobna. Ta część była równie bolesna, a co ciekawe, ból na każdym palcu był o innym stopniu intensywności. 

Po tej części masażystka kostkami rozmasowała mi stopę ze wszystkich stron i łydki, to było takie uczucie rolowania, mocne, choć przyjemne. Odniosłam wrażenie, że żaden punkt na stopie nie został pominięty. Masażystka do ucisku używała głównie kciuków i kostek. Pod koniec sesji masażystka położyła mi na stopach bardzo ciepły ręcznik. Dało im to niewyobrażalną ulgę. Następnie drugi ręcznik masażystka położyła mi na karku i wykonała szybki, mocny, uciskowy masaż.  

Czy migrena minęła mi od razu po masażu? Niestety nie, uspokoiła się dopiero wieczorem. Czymś, co można zaobserwować od razu po masażu to lekkość stóp i jeśli podobnie jak ja, ma się problem z ich opuchnięciem, masaż przynosi właściwie natychmiastową ulgę.

Intensywność bólu: 8, ale skupiając się na bólu stóp, zapomniałam o migrenie.

 

14 luty: Walentynkowy masaż stóp, z miłości do siebie

Jak to się mówi – chcesz być piękna, musisz cierpieć, wprawdzie tu nie o piękno chodzi, ale o lekką głowę. Tydzień przed rozpoczęciem cyklu moja głowa daje mi znać o swoim istnieniu w postaci napięcia, w tylnej prawej części głowy, taki dyskomfort przypominający mocny ucisk. W takie dni masaż cieszy jeszcze bardziej, bo daje nadzieję. 

Co zastanawiające, może to kwestia oczekiwań, ale może tego, że moje ciało w jakimś minimalnym stopniu pozbyło się toksyn, ponieważ intensywność bólu podczas tego masażu była widocznie lżejsza niż poprzednio. Co ciekawe, ból ulokowany był wciąż w tych samych punktach, czyli w okolicach pięt i pomiędzy palcami. Ucisk na podeszwie stopy jest co prawda mocny, ale nie nazwałabym tego bólem. 

Masaż rozpoczął się klasycznie od rozgrzewki, czyli uciskania i masowania stóp kolistymi ruchami. Całościowo masaż przebiegał bardzo podobnie do poprzedniego, z tą zauważalną różnicą, że były miejsca na stopach, do których masażystka wracała lub którym poświęcała więcej czasu. W moim przypadku były to palce stóp, które kilkukrotnie “strzelały”. Był też znaczący ruch, na którym nie skupiłam się wcześniej. Masażystka kilkukrotnie podczas masażu manewrowała stopą, by pozbyć się napięć, czego wynikiem również były liczne chrupnięcia. Przyjemnym elementem masażu stóp jest jego zakończenie. Masażystka podobnie jak za pierwszym razem położyła na moim karku gorący ręcznik, po czym rozmasowała spięte jak skała miejsca. 

Po zakończonym masażu napięciowy ból był mniejszy. Intensywność bólu: 6

 

23 luty: Trzeci masaż z tej serii odbyłam podczas przedostatniego dnia miesiączki.

Zdecydowałam się na niego, ponieważ zaufałam sobie i swojemu nie najgorszemu fizycznemu samopoczuciu 😉 Tego dnia ból głowy był zapomnieniem, jednakże trwający cykl spowodował spadek mocy, emocjonalny rollercoaster i liczyłam na to, że masaż postawi mnie na nogi. Czy słusznie?

Podczas tego masażu zapomniałam o tym, że masaż stóp jest w pakiecie z bólem. Co prawda, czułam ucisk punktów na stopach, wciąż w tych samych miejscach, ale ból, który się pojawił, był nieporównywalny do poprzednich odczuć. Zdecydowanie na plus zmieniła się intensywność, ale wciąż, jak napisałam, nie zmieniły się miejsca, gdzie ten ucisk był odczuwalny. 

Z nowości, poczułam, że na łydkach znajdują się tkliwe miejsca, które czuję mocniej podczas dotyku. Wcześniej myślałam, że jest to kwestia mocnego ucisku masażystki i używania do tej części kostek, ale było to niezależne. Po tej sesji zauważyłam stałość w przebiegu masażu, jak i staranność jego wykonania. Masaż ponownie rozpoczął się rozgrzewką, czyli ugniataniem i rozluźnieniem stóp kolistym ruchem. Stopy “chrupały” mniej niż poprzednio i co zauważyłam, były mniej opuchnięte. Gorący ręcznik na stopach (!) daje im po całym wysiłku, niepowtarzalną ulgę.

Po masażu wprawdzie nie miałam zastrzyku energii, ale sam masa, jak i atmosfera wokół niego, pomogły mi się wewnętrznie wyciszyć i weszłam w stan relaksu, co pomogło mi tego wieczoru szybko zasnąć, lekkim snem.

Intensywność bólu: 3

7 marca: Kolejny masaż stóp w ramach troski o siebie.

Podczas tego masażu odpłynęłam i właściwie zapomniałam o trwającym masażu, dlatego zdanie z niego raportu jest trudniejsze niż dotychczas .Niewiarygodne, a jednak!  W ostatnim masażu z tej serii zdecydowałam się na masaż u innej niż do tej pory terapeutki, z którą miałam pierwszy w życiu, najboleśniejszy masaż stóp. Ciekawa więc byłam czy ból jest czymś, co jest zależne również od masażystki i jej dotyku, czy jednak w momencie wykonywania pierwszego masażu miałam o wiele większe zastoje w organizmie. 

Myślę, że odpowiedzią na to pytanie był spokój i relaks, którego doświadczyłam podczas tego masażu. Przebieg masażu niewiele różnił się od pozostałych. Masażystka duży nacisk położyła na masaż palców, podeszwy stopy i okolic pięt, czyli wyczuła ponownie miejsca, które wymagały największej troski i usprawnienia, a masaż łydek był krótszy niż dotychczas. Ostatni masaż utwierdził mnie w przekonaniu, że masażystki lepiej niż ja wiedzą, co robią 🙂 Po tej godzinie najchętniej zostałabym na dłużej! Jest to duży kontrast w stosunku do pierwszego masażu, z którego najchętniej bym uciekła, nokautując masażystkę.

Intensywność bólu: jakiego bólu? 

 

16 marca. Celowo zwlekałam z ostatecznym raportem, żeby dać sobie czas na dłuższe i niezbyt pochopne zaobserwowanie zmian.

Czy masaż stóp sprawił, że migreny zniknęły na dobre? Niestety jeszcze nie. Jeszcze, ponieważ niedoceniony dotyk i manualna praca z ciałem, to pierwsze metody, które podjęłam, w których zauważyłam skuteczność. Z wielką więc satysfakcją obserwuję to, że ból jest rzadszy i  łagodniejszy, a sam masaż gwarantował wewnętrzny spokój, co na pewno niwelowało wyrzuty kortyzolu, a dzięki temu „ataki” migreny nie królowały w mojej codzienności. 

Istotne jest również to, że po drugiej sesji masażu stóp, zaczęłam swoją przygodę z akupunkturą, a w międzyczasie relaksowałam się na masażach górnych partii, by pozbyć się dodatkowych napięć. Myślę, że to właśnie dbanie o siebie z niezbędną czułością, całościowo, dosłownie stóp do głów sprawiło, że teraz czuję dyskomfort związany z tym, że ból głowy, który  jest w moim życiu nieodłącznym elementem, nie pojawia się z taką siłą jak dotychczas, choć jestem w stanie się w tym dyskomforcie odnaleźć 🙂 W ciągu tego czasu zaobserwowałam też, że mam w sobie w końcu więcej energii, lekkości i siły, a przede wszystkim mniej  bólu, który nie przeważa i nie zabiera. Sama, znacząca różnica w odczuwaniu jego intensywności między pierwszą a ostatnią sesją jest niepodważalnym dowodem na to, że w moim organizmie zaszły zmiany. 

 

Co dał mi masaż i czego się nauczyłam?

Przede wszystkim troski o siebie, która nie objawia się zaharowywaniem się na treningu, ale słuchaniem swojego ciała i uważnym podchodzeniem do sygnałów, które ono nam wysyła. Każdy ból i  każda zmiana to ostrzeżenia, które komunikuje nam ciało, a my jedyne co musimy zrobić, to słuchać i reagować. Mi trochę czasu zajęło, żeby to zrozumieć, ale dzięki temu unikam stresu związanego z nie do końca skutecznymi wizytami u lekarza. 

Tekst: Joanna Karp

 



Zarezerwuj masaż online
Kontakt

ul. Henryka Sienkiewicza 56, Łódź
email: kontakt@omthaispa.pl
tel: +48 538 300 108

Fot. Joanna Ludwisiak @chloreksrebra

OM EWELINA PÓŁTORAK
UL.FLESZAROWEJ-MUSKAT 4B/23
81-589 GDYNIA
NIP: 5851437030
REGON: 220600149

Napisz do nas!

    Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych w związku z wysłaniem formularza. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Zostałem/am poinformowany/a, że przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania. Administratorem danych osobowych jest Om Thai Spa.